| |
He, he, ja zacząłem od windcutter, a potem głowice. Linkę skagitową kupiłem i odesłałem z powrotem do sprzedawcy. Tyle miałem do czynienia z tym stylem. Linka była do nieskagitowego zastosowania i nie porozumiałem się dobrze ze sprzedawcą , co do wagi linki. Ja myślałem o wadze głowicy wraz z tipem ( to był multitip) , a waga dotyczył samej głowicy. Potężny kawał liny. Gdybym dobrał taką linkę do mojego TCR 12'9" #9 można by rzucać woblerami.
Kiedyś spróbuję. Na razie mnie nie ciągnie. Moje duże muchy są takie duże , ze i tak nie rzucę speyową tachniką. Muszę napadać z nad dyńki.
Pewnie jak się w końcu wybiorę na steelheady, zacznę łowić skagitową linką.
Teraz wolę bardziej finezyjnie, lżej i po bożemu.
Technika spey jest prosta i nie ma co demonizować nauki rzutów wędkami TH. Każda tachnika jest tak samo trudna , gdy myslimy o doskonałym rzucaniu. Żeby uieścić muche w wodzie każdy może się szybko nauczyć dowolną tachniką, no , za wyjątkiem dlugiej linki spey. Nawet nie wiem na ile to trudne. Nie próbowałem. Pewnie kijem 16' nie jest tak tragocznie.
Odnosnie nauki to wiem z własnego doświadczenia ,że bez kogoś kto wytłumaczy i pokaże nad woda o co chodzi jest o wiele trudniej nauczyc się poprawnie rzucać.Teoria w domu nie wystarczy ,żeby wziąć kiji i udac się na ryby.Wielu muszkarzy z wieloletnim doświadczeniem z jednoręcznymi kijami ma nawyki używania dominującej reki w dwuręcznych wędkach co jest cięzkie do wyeliminowania .Przy dwuręcznych kijach w zależności od metody siły rozkładaja sie 50 na 50 lub z przewagą nawet do 80 procent przy linkach long belly na dolną rękę.Nie wymieniam skandynawskiego bo nie próbowałem ale w tym stylu jak nazwa wskazuje (underhand)też dolna ręka dominuje.Do linek o długiej głowicy np.70 stóp min długość kija 14 stóp,z pewnością 15 czy dłuższą rzucisz łatwiej.To tyle moich wypocin ,teraz czas nad wodę poćwiczyć ,może wyjdzie choc jeden piekny wąski loop.
|