| |
Niezależnie od emocji, każda firma ma lepsze i gorsze modele, ba w określonym modelu mogą być szalone różnice między różnymi #. Nigdy nie zaryzykowałbym kategorycznego stwierdzenia, że jakaś firma jest lepsza.
Eksploatuję wędki w skrajnych warunkach (np. towarzystwo pewnego gościa, którego bardzo lubię, a który połamał w życiu tylko dwie wędki, bo reszta- chyba kilkadziesiąt- miało wady materiałowe ) i połamanie wędki mnie nie przeraża, to się po prostu zdarza. Potem jest po prostu serwis, lepszy lub gorszy.
Czy któryś z kolegów wychwalających te Orvisy używał ich na spływie w prawdziwej dziczy, gdzie w pontonie leży luzem cały sprzęt turystyczny i wędki rozłożone i przygotowane do łowienia w każdej chwili?
Czy te wędki stały sobie oparte o krzaki, namioty lub leżały luzem między dziesięcioma facetami spożywającymi duuuże ilości alkoholu?
Ej chłopy wydaje mi się, że przede wszystkim, koledzy wypowiadający się w tym wątku mówią o różnych formach eksploatacji sprzętu.
|