| |
Oba imadła bardzo ładne i na pewno praca na nich to sama przyjemnosc. Znam osobe, ktora kreci muszki juz muszki ponad 30 lat i własnie uzywa Snowbee Waldrona. Wydaje mi sie, ze o czyms to swiadczy. Kazdy znajdzie jednak jakies niedociągniecia i wady to chyba normalna sprawa. Jednak wydawanie wiekszych pieniedzy, powiedzmy kilkukrotnosc Waldrona jest dla mnie przesadą i lekko wypacza pewne idee, a juz na pewno daje argumenty ludziom, ze wedkarstwo muchowe i krecenie muszek jest obrzydliwe drogie. Nie wydaje mi sie równiez, ze muszki ukrecone w takim imadle beda skuteczniejsze. Nikt teraz przeciez nie zapyta na tym Forum, ze ma 200zł i chce kupic dobre imadło po takich postach, bo moze odebrac to jako obciach. Ale, moze kiedys bedzie mnie na takie narzedzia stac i zmienie o nich zdanie
Pozdrawiam
Witam,
Jerzy- muchy kreci sie zapewnie takie same na tanszych imadlach. Dla mnie liczy sie kazda chwila spedzona przy kreceniu, dlatego chcialem miec cos porzadnego, wtedy bylo zreszta duzo tansze. Przez podobna analogie mozna patrzec na wedki Sage czy Winstona. Greysami czy Scierrami tez sie daje lowic i tu znowu wazniejsze sa umiejetnosci lowiacego niz sprzet w jego rekach :)
Moja przygode z kreceniem zaczynalem od najtanszego Griffina, super imadelko, mialem je dosc dlugo po zakupie Snowbee, pozniej odsprzedalem za grosze poczatkujacemu koledze. Jest zadowolony :)
Pozdrawiam,
Michal Wujek
|