| |
Moim skromnym zdaniem – jeśli mówimy o kwocie do 1000 zł i kiju do nimfy osobiście zdecydował bym się na zbrojenie blanku u lokalnego zbrojmistrza. Już pisze dlaczego.
Jeśli ważna jest dla Ciebie dożywotnia gwarancja St.Croix dla pierwszego właściciela – super, musisz jednak wiedzieć że owa „gwarancja” wiąże się z kilkoma opłatami. Tak na marginesie, pisząc ten post rzuciłem okiem na ich stronę i widzę, że zmieniły się zasady gwarancji tej firmy.
http://www.stcroixrods.com/category/service_and_warranty
Punkt 3 jasno opisuje że uszkodzenia powstałe z winy użytkownika/ będące wynikiem zużycia w wyniku prawidłowej eksploatacji/ zaniedbania będą dodatkowo płatne.
Czyli jeżeli w przeciągu dajmy na to roku w Twoim kiju nie wystąpią wady będące wynikiem błędnego montażu / wad materiałowych – to moim zdaniem nie wystąpią one w przeciągu następnych 99 lat… więc poza naklejką reklamową za 5 dolców (kiedyś takową dołączali przy odsyłaniu gwarancji) nic nie zyskasz po za dobrym samopoczuciem.
Jeżeli ciężko pracowałeś, odkładałeś na wymarzony kij – jesteś estetą to muszę ostrzec że jakość zbrojenia Croix’a może Cię rozczarować. Moim zdaniem ktoś kto zbroi wędki zrobi ci to taniej, technicznie tak samo (spacing ze strony producenta) i ładniej.
Żeby nie było , że jestem uprzedzony – mam i używam St. Croixa - 9’ #8 z serii Legend. Świetny blank – ale reszta jak za 330$ to nie bardzo, lepiej wykończone patyki znajdziesz za 200 zł. Mam tez wędki zbrojone przez Pawła Olszewskiego i Romka Pietrzaka (gwarancja na zbrojenie, a i same blanki sprzedawane są już także z dożywotnią gwarancją na wady materiałowe). Wiec gdybym ja miał zainwestować 1000 zł wydal bym go na zbrojenie.
Pozdrawiam
|