| |
osobiscie obcial bym leb tej tradycji .czasy sie zmieniaja ,ryb nie przybywa, a dapingowcy wala po deklach te durne ryby az milo...wylatuje jetka i nagle puste jezioro zaludnia sie kolesiami z teleskopami w dloniach...limit 3 sztuki, wiec 9 ryb (trzech ludzi) na lodzi musi zjechac z wody .na tym jeziorze z filmu, tylko w czasie jetki, zycie traci kilkanascie tysiecy pstragow.wiekszosc na daping,bo dapingowcy to czesto ludzie z lapanki albo turysci, ktorzy sobie raz do roku przypominaja o wedkarstwie ...metoda jest,,egzotyczna'' i zabojcza jak trafisz na rybe, ktora dobrze zeruje.lowi sie na naturalne przynety ,brania sa ufne i zdecydowane.mozna w dobry dzien nakosic tych ryb wiecej niz czlowiek da rade udzwignac... czasem lowie na ,,teleskop'' jak mi sie nie chce machac wedka , albo zwyczajnie mam ochote sie pobujac na lodzi i posiedziec.ale na dluzsza mete to mozna ocipiec przy tym...
|