| |
Przez lata byłem przekonany, że dieta nic nie da. Myśl o siłowni lub bieganiu przerażała mnie bardziej niż nadwaga. Przeglądnąłem wszystkie diety w internecie i stwierdziłem, że żadna się nie nadaje dla człowieka, który dużo pracuje i jest w ciągłym biegu. Do tej pory funkcjonowałem w ten sposób, że dzień zaczynał się kawą i papierosem ... i tak przez cały dzień. Jadłem dopiero późnym popołudniem po powrocie do domu. Nie muszę mówić jak byłem głodny i w związku z tym pochłaniałem "wiaderko" jedzenia. Potem już na luzie przed telewizorem dojadałam różnymi zakąskami i szedłem spać obżarty jak bąk. A brzuch rósł i kilogramów przybywało. Więc poczytałem różne mądre rady, wprowadziłem modyfikacje i stworzyłem własną dietę.
Oto jej zasady:
1. Zrezygnowałem z coli, soków, słodzonej herbaty
2. Piję tylko wodę mineralną niegazowaną (dużo) kawę z jedną łyżeczką cukru (dużo) oraz herbatę zieloną i czarną (bez cukru)
3. Najważniejsze !!! .... zacząłem jeść śniadanie. Lekkie, niskokaloryczne ale codziennie.
4. Jeszcze ważniejsze !!! - NIE JEM CHLEBA pod żadną postacią
5. Zawsze jem coś w pracy. Jabłko, pomidora, serek wiejski odtłuszczony itp.
6. Ostatni posiłek jem najpóźniej o godz. 18.00. Jak nie zdążę do domu przed 18.00 to już nie jem.
7. Jak jestem głodny to piję... kawę, herbatę a najczęściej wodę ...dużo wody.
8. Nie piję alkoholu
9. Na obiad filet z piersi kurczaka, ryba z grilla, jarzyny świeże, z patelni, buliony warzywne itd.
Żadnych ziemniaków, makaronów i niczego co mączne.
NIGDY DO SYTA ...
NIGDY NIE DOJADAM PO POSIŁKACH
Wiem !!! Wygląda to na obóz dla skazańców ale jak po 2 - 3 tygodniach zobaczycie efekty to wiadomo że było warto.
Jedyny kłopot to taki, że już 3 razy kupowałem nowe spodnie, garnitury i koszule i dalej są za duże.
Pozdrowienia i powodzenia
|