| |
>A pamięta Pan w której klasie mogła być wędka tego szczęśliwca? Kiełżyk 20, więc połów raczej >przypadkowy i na logikę wędka góra #3. W każdym razie obaj pewnie mieli pewnie dość po >skończonej walce.
Lowisko w Branson, o ktorym mowie jest pod ogromna presja. Na lowisku blizej tamy (Table Rock) czasem lowia po dwoch na odcinku 20 metrow. Ryba jest tak wycwiczona, ze albo ustawia sie tuz przy nogach wedkarza, tak ze nie mozna jej niczego podetknac, albo nie reaguje na standardowe muchy. Jesli na tamie wlacza sie generator (zwykle dwa, trzy przepusty), woda podnosi sie o ok. pol metra w ciagu mniej wiecej pol godziny i splukuje martwe kielze z wyplycen. Naturalne kielzyki sa male i 20-tki swietnie je imituja. Wedkarz, o ktorym mowa lowil 3-ka 9 stop i byl nastawiony na duze potoki. To popularny zestaw u starszych wedkarzy, ktorzy maja zjechany staw lokciowy od zarzucania (Amerykanie kochaja wymachiwanie muchowka, na moj jeden rzut tubylec zdazy machnac ze trzy razy).
Ja tam lowic nie lubie i ide jakis kilometr w dol rzeki, gdzie ludzi jest znacznie mniej.
|